Księga Bólu
Gość króla Caneda
Prolog
Wówczas to, do 36-letniego Caneda przybyli elf i nimfka, krezy oświadczyli, że Czwarty Bóg, Shikami żyje i, co gorsza, szturmuje państwo kalyshów, Ened. Bez chwili wahania postanowił pomóc krolowi Kavonowi, mimo że nigdy nie utrzymywali ciepłych stosunków. Atak armii bóstwa został odparty, ale przed jego wojskiem stało potężniejsze wyzwanie - ostateczna walka ze sługami Shikamiego pod jego wyspą. Kiedy to piekło się zakończyło, nie mógł wręcz uwierzyć w to, że przeżył, gdy dookoła niego piętrzyły się stosy ciał poległych.
Tak.... to było piekło. Jednak czasem marzył, by cofnąć się w czasie i wziąć w nim udział po raz drugi. By znowu poczuć dreszcz podniecenia przebiegający po plecach. Lecz czasu nie dało się cofnąć i razem z minionymi zdarzeniami zniknął ów dreszcz, który powrócił po 17 latach pierwszego miesiąca wiosny.
Wtedy to, do sali tronowej króla Caneda wkroczył przybysz. Nie wyglądał niezwykle. Był jednym z wielu gości przybywających do niego z prośbą. Król był pewien, że zapomni o jego wizycie tuż po jego odejściu. Zmienił jednak zdanie, gdy przybysz się odezwał. W jego głosie było COŚ. Caned nie potrafił tego nazwać, ale podświadomie czuł, że nieznajomy jest znakiem. Znakiem czegoś, co ma się wkrótce wydarzyć na Varisannie.
Data powstania - tajemnica :D